Ciężko jest opisywać klasyczne miejsca, które od lat nie zmieniają ani menu ani wystroju a głównymi klientami są ludzie, którzy dorastają i starzeją się przy ich kuchni. Panuje tam niemal taki sam wzorzec smaku jak we wszechobecnych sieciówkach, które jednak potrzebują do tego ścisłych reguł produkcji. W przypadku Baru Familijnego zamiast receptur wystarczy wprawne oko kucharek i ciągła kontrola jakości dokonywana przez stałą klientelę. Czytaj dalej Bar Familijny – klasyka w klasycznym wydaniu
Archiwum miesiąca: czerwiec 2014
Śledź po inteligencku, czyli kijowski Kupidon
Kontynuując wątek zagraniczny zajrzyjmy na chwilę do Kijowa. Miasto – do niedawna świadek krwawych wydarzeń związanych z walką o niepodległość – powoli wraca do normalnego biegu i zaprasza gości także do swoich licznych knajpek i restauracji. Na początek odwiedźmy jedno z kultowych dla kijowskiej inteligencji miejsc – czyli Kupidona. Mieści się on w bezpośrednim sąsiedztwie Placu Niepodległości, na którym do dziś trwa Majdan oraz stacji metra „Kreshchatyk” i jest wzorowany na lwowskich kawiarniach literackich. Odbywają się tu często spotkania poetów deklamujących swoje wiersze, wpadają najważniejsi przywódcy rewolucji, mówi się tu wyłącznie po ukraińsku (co do niedawna w stolicy Ukrainy nie było standardem), panuje duch wolności i atmosfera bohemy. Czytaj dalej Śledź po inteligencku, czyli kijowski Kupidon
Poprzez prerie Arizony, czyli Egon testuje burgery
Gnając poprzez prerie Arizony z Las Vegas do Phoenix postanawiam zatrzymać się w jednym z przydrożnych barów. Padło na Wishing Well Saloon and Diner w Dolan Springs.
Knajpa rodzinna – na miejscu dziadek rodzice i córka, dziura zabita dechami, jedyna knajpa a obok saloon. Menu typowe – burgery żeberka itp. Smak cudowny, soczysty. I moje ulubione… medium rare. Czytaj dalej Poprzez prerie Arizony, czyli Egon testuje burgery
Za dyszkię na Woly, jeżely Pan pozwoly…
Kolejny przybytek serwujący śniadania godzien umieszczenia w tej odsłonie to Bar (dla wszystkich) Kercelak przy ulicy Chłodnej, nieopodal najwyższego warszawskiego biurowca tuż przy zagłębiu białych kołnierzyków. Tu zestawu śniadaniowego brak, ale można sobie skomponować jajecznicę, omlet albo sadzone (od 6 złotych), paróweczki (3 sztuki) lub kiełbasę smażoną we fryturze a wszystko to poniżej 10 złociszy. Czytaj dalej Za dyszkię na Woly, jeżely Pan pozwoly…
Warszawskie śniadania za dychę – Prasowy
Jednym z regularnie odwiedzanych przeze mnie miejsc w Warszawie jest niegdyś kultowy, teraz nieco hipsterski i lewicujący Bar Prasowy przy Marszałkowskiej. Jego oldskulowość to przede wszystkim lokalna klientela, związana z miejscem i okolicą, również poprzez fakt że na tym odcinku reprezentacyjnej warszawskiej ulicy zlikwidowano parę lat temu wszystkie linie autobusowe i do baru trzeba teraz chodzić na piechotę, bowiem nawet przystanek autobsowy przed barem to teraz zatoka parkingowa dla nielicznych samochodów. Czytaj dalej Warszawskie śniadania za dychę – Prasowy
