Kontynuując wątek zagraniczny zajrzyjmy na chwilę do Kijowa. Miasto – do niedawna świadek krwawych wydarzeń związanych z walką o niepodległość – powoli wraca do normalnego biegu i zaprasza gości także do swoich licznych knajpek i restauracji. Na początek odwiedźmy jedno z kultowych dla kijowskiej inteligencji miejsc – czyli Kupidona. Mieści się on w bezpośrednim sąsiedztwie Placu Niepodległości, na którym do dziś trwa Majdan oraz stacji metra „Kreshchatyk” i jest wzorowany na lwowskich kawiarniach literackich. Odbywają się tu często spotkania poetów deklamujących swoje wiersze, wpadają najważniejsi przywódcy rewolucji, mówi się tu wyłącznie po ukraińsku (co do niedawna w stolicy Ukrainy nie było standardem), panuje duch wolności i atmosfera bohemy.
A że bohema lubi wypić, to jako zakąskę najczęściej wybiera śledzia. W związku z tym i ja skusiłem się na taką przekąskę – szybką i idealną na uspokojenie nerwów każdego rewolucjonisty.
Śledź – mięsisty, przyprawiony jak należy, do tego sporo cebuli, również solidnie naoliwionej i znakomite grubo ciosane kawałki ziemniaka smażone na złoto we fryturze.
Przekąska solidna, idealna pod piwo Lwowskie i jako starter do poważnej dyskusji nad przyszłością kraju jak znalazł.
„Sława Ukrainie!” – jak mawiają tutejsi banderowcy 😉

