Na tyłach Mordoru, w cieniu wielkiej arki „Zepter” znajduje się mały,
ciekawy bar pod nazwą: „u Lusi KATERING„.
Z polecenia, wyposażony we wskazówki przebrnięcia przez gąszcz okolicznych biurowców, pełnych zapracowanych korpo-ludków myślących tylko o osiągnięciu kolejnego targetu, dotarłem do niepozornego budyneczku przy ulicy Oskara Langego 8.
W środku zastałem przestronne wnętrze, parę dużych stołów i osobne pomieszczenie z ladą i kuchnią w tle.
Lada pełna frykasów, od wyboru do koloru…
W przeciwieństwie do wielu podobnych przybytków brak jest zestawów lunchowych, samemu dobiera się ulubione potrawy na długaśnej, codziennie refreshowanej liście.
Po chwilowym namyśle, wybrałem niebanalne danie mięsne: „ala kebab”, dodatkowo wziąłem marchewkę z groszkiem.
Były to kawałki kurczaka zapieczone razem warzywami w cieście naleśnikowym. Przyznaję (jako zapoznany fan kebaba) w takiej postaci to jeszcze kebsa nie jadłem… 😉
Kurczak dobrze przyprawiony, warzywa mięciutke, ciasto takoż.
Marchewka z groszkiem idealna, solona z zasmażką, tak jak lubię.
W gratisie dostałem czosnkowy sos (w końcu to kebab style!).
Sos ciężki, majonezowy ale smaczny, naturalny. Odmienny od przeważnie spotykanych, sztucznych albo przesadzonych w czosnkowy ekstrakt sosów przy okazji wszelakich fastfoodów.
Razem, nawet bez ziemniaków duże, sycące, smaczne.
Za 17 złotych dostajemy pełnoprawne drugie danie, do którego następną razą dodam zupę za 4 zeta i kompot w symbolicznej złotówce. Może nie jest to oferta najtańsza ale na pewno smaczna i urozmaicająca korpo-gastro-życie w Mordorze. 🙂



dzisiaj tam jadłem. kolega zaprowadził mnie tam pierwszy raz.
Zawsze w okolicznych stołówkach narzekam albo na małe porcje, albo drogo, albo zimne…
Z satysfakcją stwierdzam, że obiad u Lusi był bardzo smaczny a porcja tak duża, że nie dałem rady zjeść wszystkiego 🙂