Całe szczęście że 'chińczyk’ pomału przestaje być synonimem baru z polską wersją jedzenia wietnamskiego. Coraz więcej osób zaczyna rozróżniać te kuchnie. Food House pokazuje kuchnię chińską w najlepszym wydaniu znaną z najporządniejszych restauracji Pekinu, czy Szanghaju.
Kuchnię chińską poznać można po jakości przyrządzanych podrobów. W Państwie Środka nic się nie może zmarnować i absolutnie wszystko się przydaje. Nie inaczej jest w Food House. Karta jest bardzo urozmaicona – są właśnie podroby, spory wybór owoców morza, ryb i mięs, a dostępne pozycje przyprawiają fanów tej kuchni o aktywniejsze działanie ślinianek 🙂
Na dobry początek spróbowałem zupy wołowej Xihu – bardzo smaczna (uwaga generalna – Chińczycy mają zupy generalnie w naszym odczuciu 'mdłe’, ale to właśnie tak ma być), oraz nerki Kejia, które poprosiłem, aby były przyrządzone na ostro.
Powiem jedno – poczułem się autentycznie jak w Chinach. Mięso było bardzo cienko pokrojone i idealnie przygotowane – każdy kto lubi nerki, ten wie, że odpowiednie przyrządzenie to naprawdę wyższa szkoła jazdy. Egzamin Food House zdał celująco. Obsługują dwie sympatyczne panie – Chinka i Polka. Na uwagę zasługuje wystrój – lokal jest bardzo elegancki, przypomina właśnie 'topowe’ restauracje największych chińskich miast. Ceny nie należą do najniższych, ale za tą jakość warto zapłacić.
Będę wracał.
Zdjęcia ze strony internetowej restauracji.
