Nowy król Warszawy – ramen w Tekeda

To już moja druga wizyta w Tekedzie. Po pierwszej, z Bratem Jarosławem, na parę dni utkwił mi w pamięci smak bulionu i nie chciał wyjść z głowy. A ponieważ nadarzyła się okazja i Żorż pojawił się w Warszawie, nie omieszkaliśmy podjechać na Gocław do jednego z trzech lokali serwujących ramena. Czytaj dalej Nowy król Warszawy – ramen w Tekeda →

Dużo, tanio, smacznie… Tesco

Do imprezy Somersby zostało kilka godzin a Żorż poczuł lekkie ssanie, więc postanowiliśmy poszukać czegoś do zjedzenia. W pobliżu było tylko centrum handlowe Tesco, zatem skierowaliśmy tam swoje kroki. Wtem! W środku czyste eleganckie bistro, ogromny wybór mięsiw, samoobsługa i spora kolejka głodnych ludzi. Czego tu nie ma: golonka, kotlety, pierogi, kiełbasy – wszystko świeże, w większości z pieca. Obok bar sałatkowy zaopatrzony jak niezła wegańska spiżarnia 😉 Naprawdę zachęcało to do spróbowania mimo, że nie zauważyłem żadnego logo knajpy. Czytaj dalej Dużo, tanio, smacznie… Tesco →

4 kółka i bułka – niezłe karki pokazują język

Nie pójdę pod Pałac. No nie pójdę. Przestała mi odpowiadać atmosfera wielkich zlotów food trucków, na których jedynym dostępnym daniem są kolejki do samochodów a oferta przy tak ogromnym ruchu nie zawsze skupia się na jakości. Wolę miejsca bardziej kameralne z fajnie dobraną ofertą kulinarną, szanujące także portfele właścicieli food trucków i oferujące odwiedzającym znacznie więcej niż DJ-a męczącego ludzi swoim jechanym na maxa skreczingiem.

Basta! Wybieram kolejny już event organizowany przez Jaja w kuchni, czyli Marcina, który oprócz karmienia warszawiaków, dba by mieli gdzie mieszkać (gościny użyczyła inwestycja Dom Develoment) a do konsumpcji potrafi zaproponować live cooking i świetną ofertę muzyczną – tym razem z grający na żywo jazzujący Bibobit. Czytaj dalej 4 kółka i bułka – niezłe karki pokazują język →

Wall Street Food, czyli Czar Gar

Jako pierwsi mieliśmy okazję przetestować nową warszawską kuchnię, którą otwiera Tomek Jakubiak w miejscu dawnego lokalu Marty Seler. Nowa nazwa  – „Gar u Jakubiaka” – nawiązuje do starej. Oficjalne otwarcie nastąpi dopiero 24 września 2014r., ale już można wpaść ze znajomymi i przetestować listę pierwszych dań. W sobotni wieczór jest gwarno, tak jak powinno przystawać tej okolicy (wszak za winklem zaczyna się Sienkiewicza a vis a vis znajduje się Filharmonia), uwagę przyciąga długi stół, umożliwiający konsumpcję i rozmowy co najmniej ze czterdziestu i czterem osobom. Na stole gary, za szybą krzątający się kucharze, obsługa szybka, już nauczona dań i umiejąca doradzić. Przy wejściu w kraciastej warsiawskiej koszuly wita (i również konsumuje) sam Tomasz. Czytaj dalej Wall Street Food, czyli Czar Gar →

Kulinarny subiektywizm polany ciężkim dowcipem i doprawiony nutą sarkazmu