Nowy król Warszawy – ramen w Tekeda

To już moja druga wizyta w Tekedzie. Po pierwszej, z Bratem Jarosławem, na parę dni utkwił mi w pamięci smak bulionu i nie chciał wyjść z głowy. A ponieważ nadarzyła się okazja i Żorż pojawił się w Warszawie, nie omieszkaliśmy podjechać na Gocław do jednego z trzech lokali serwujących ramena.

Za pierwszym podejściem było jak z pierwszym seksem. Zabierałem się za to niezdarnie i powoli, obserwując współbiesiadników, którzy najpierw ostrożnie pałeczkami wyjadali zawartość ogromnego talerza a jednocześnie porcelanową łyżką poprawiali gorącym bulionem, doprawiając go jeszcze obłędnymi sosami. Porcja była wielka i w zupełności wystarczająca jako główne danie bez żadnych przystawek.

20141031_200604_android

Shio Ramen (25 złotych) z bulionem z wiejskiej kury (gotowanym dwukrotnie po kilka godzin) i kurczakiem z wolnego wybiegu przyrządzonym w chashu (marynowanym, zwiniętym w rulon i wolno pieczonym) i oczywiście jajkiem z półpłynnym żółtkiem (ajitsuke). Ilość smaków w tym jednym daniu była oszałamiająca. Doszły do tego jeszcze: kukurydza, kiełki fasoli, kawałek nori i innej wschodniej zieleniny 🙂

20141106_200141
Drugie podejście było już czystą ucztą zmysłów. Tonkotsu Ramen Kuro (27 złotych) z kurą nie miał nic wspólnego. Bulion na bazie wieprzowiny tym razem z wieprzowym chashu doprawiono czarnym olejem z pora. Tu orgazm dla kubków smakowych był już kwestią minut. Czegoś tak dobrego nie jadłem od dawna i choć dla degustacji postanowiłem na chwilę przerwać moją dietę wege to nie żałuję ani sekundy z konsumpcji.

Brat Jarosław:
Zamówiłem zachowawczo Ramen Kuro, nie rzucając się z partyzanta na ostre Ramen Aka (z tą Japonią to nigdy nic nie wiadomo, a nuż czerwony olej chilli będzie bardziej chilli niż olej) 😉 ale na szczęście potrawy były aromatyczne lecz ostrością nie przesadzone.

 

20141031_190745

Ciekawy esencjonalnie wywar, fajne składniki. Jajko mistrzostwo wszechświata – w idealnej proporcji twardości i wygotowania. Nori nasiąknięte wywarem to zupełnie nowe, fajne nori. To zapamiętałem z tego wieczoru. Jedyny minus, ale na torturach, pasami ze mnie wyciągnięty to taki, że mięso na mój smak letko mniej tłuste być powinno.

20141031_190730

Obecność na stole butelki z czerwonym olejem chilli i  sosjerki z czarnym olejem z pora to możliwość doprawienia potrawy według własnych, najbardziej subiektywnych preferencji. Ja sobie tak czerwonego jak i czarnego dodatku nie szczędziłem – dzięki temu bulion nabrał ostrości i nowych doznań w przełyku 😉

O dziwo na danie nie czeka się długo. Według zapewnień właścicieli załoga szkoliła się ponad pół roku, wygotowała setki litrów bulionu, zagniotła dziesiątki kilogramów ramena i w kółko ćwiczyła kompozycję smaków, w tym oczywiście umami, który istnieje i ma się dobrze. Czy im się udało?

Jako amator nowości twierdzę, że absolutnie tak. A czy ramen to potrawa skończona? Na pewno jeszcze długo nie (przynajmniej dopóki makaron nie pojawi się w hambuksach) 😉 A Tekeda i jej przemiła obsługa jest otwarta na wszelkie uwagi i sugestie.

Witamy nowego króla gastronomicznej Warszawy. I ogłaszam, że od dziś burgery są już passe 😉

Tekeda Sushi & Ramen: Warszawa, ul. Freta 18, tel. 600351818, ul. Odkryta 4, tel. 660345325 - Facebook

Dodaj komentarz