Ice Pops – nasze lodowe odkrycie

Przechadzając się wśród stoisk Targu Drugie Śniadanie na Bemowie naszą uwagę przykuło stoisko z lodami Ice Pops (5 złotych).  Miły i kompetentny sprzedawca, który o każdym smaku mógł opowiadać długo i z pasją zanęcił tak, że nie mogliśmy się powstrzymać i ledwo zjedliśmy jedną porcję, już staliśmy w kolejce po drugą. Smaki obłędne, skład – to jedynie mrożone zmiksowane owoce, woda i cukier. Zero chemii i zero zahamowań 🙂 Czytaj dalej Ice Pops – nasze lodowe odkrycie →

Japadogi – japońskie hot dogi

Pyszne shitake, znakomita grubo zmielona kiełbaska i inne japońskie farfocle, podkreślone nietypowym słodkawym smakiem. Ja dla prawdziwego banzai! dodałbym odrobinę mocnego akcentu na przykład w postaci bekonu. Znakomita bułka i ciekawa odmiana po słowiańskich hotdogach (14 złotych). Nabrałem apetytu na kolejne wynalazki tej świetnej ekipy. Mają wprowadzać stopniowo i konsultując je z klientami. Trzymam kciuki. Czytaj dalej Japadogi – japońskie hot dogi →

Szerdelek – ferajna z Warsiawy

Sianowne Państwo wybaczy, że nie gwarowo i jak na warsiawiaka przystało, ale lud robotniczy naszy piękny Polski skumaś o czem biega, musi. A zatem na warsztat wzielim białą kiełbasę za dwanaście złociszy. Doprawiona idealnie, przekrojona na pół i dobrze zgrillowana w zasadzie nie potrzebuje żadnych dodatków, choś klyent ma prawo wybrać, co chce. Ja poprosiłem o drobno pokrojonego pomidora z cebulą i gęstą śmietaną. Czytaj dalej Szerdelek – ferajna z Warsiawy →

Tak smakuje wolny Tybet

Bambusowe sitko i gorące, jak serca wolnych Tybetańczyków, pierożki serwowane na parze (14 złotych). I ten smak – delikatny czosnek dla podkreślenia i szpinak jako treść zasadnicza – czyli kiy, które jadłem po raz pierwszy w życiu i od razu nabrałem ochoty na kolejne wariacje smakowe. Nie, to nie kolejny „chińczyk” z zapachem oleju wynoszonym na ubraniu, to świetna i nieznana kuchnia królująca od Nepalu po Indie. Czytaj dalej Tak smakuje wolny Tybet →

Karaiby ze słowiańską duszą

Przywiodły mnie tu rekomendacje znajomych. A jeśli dwóch gurmandzistów poleca, to wiedz, że coś się dzieje ;-).

Przede wszystkim plus za kreatywność. Są wszystkie pozycje obowiązkowe, ale też są fajne pomysły, które pozwalają oderwać się od sztampy i spróbować czegoś nowego. Wybór padł na piri-piri. Hamburgera można zjeść na trzech rodzajach bułek, ja wybrałem orkiszową. Zarówno hamburger, jak i dodatki pierwszorzędne, można sobie doostrzyć do woli, bułka wręcz rewelacyjna i tak, jak podszedłem z rezerwą do tego rodzaju pieczywa, tak od dzisiaj jestem jego zdecydowanym zwolennikiem. Dlaczego słowiańska dusza? Bo mięso doprawione jest 'po naszemu’, cebula zamiast krążków jest posiekana, ale jak dla mnie nie jest to żaden zarzut, a wręcz przeciwnie. Czytaj dalej Karaiby ze słowiańską duszą →

Kulinarny subiektywizm polany ciężkim dowcipem i doprawiony nutą sarkazmu