Uwielbiam śniadania. Ale nie lubię przepłacać. To śniadanie jest zrobione z czegoś innego… Nie wnikam w szczegóły, wiem tylko, że dzięki niemu odkryłem zupełnie nowe doznania. I słyszałem, że dziewięćdziesiąt siedem procent osób które je wypróbowały, poleca je znajomym. Więc warto je wypróbować, jeśli lubicie śniadania. A lubicie, prawda? 🙂
Zaczynamy. Tym magicznym szczegółem będzie cena śniadania. Założyłem, że spożywając je regularnie muszę przyjąć pewną kwotę, którą mogę przeznaczyć na ten najważniejszy posiłek dnia. Po pierwsze dlatego, że uważam, że nawet w Warszawie powinno się dać zjeść za 10 złotych, po drugie – bo ma to być zachęta do wizyty w restauracji czy barze a nie główne źródło dochodu takiego miejsca. Cykl „Śniadanie za dychę” ma przybliżyć najfajniejsze miejsca w Polsce, w których można zjeść w godzinach porannych coś dobrego – z reguły na ciepło. Czytaj dalej „Śniadanie za dychę” – czyli zaczynamy cykl→
Po ciężkim dniu Kaszpir zaproponował małą kolacyjkę – chwila zastanowienia nad lokalem i zapada decyzja: jedziemy odwiedzić Wurst Kiosk na Zwycięzców. Na miejscu miłe zaskoczenie – próbujemy nową kiełbaskę, która może okazać się hitem najbliższych tygodni. Mała, bo mała (tylko 75 gram, więc porcja będzie zawierać więcej niż jedną kiełbaskę). Kosztujemy, czujemy dobrze, grubo zmieloną wieprzowinę (której jest prawie 90%!), dobrze zgrillowaną, łatwo pękającą, z delikatną skórką. Wspaniale komponuje się z ostrą musztardą i szybko znika nam z tacek. Szykuje się kolejny przysmak, dla którego będzie można tu wracać. Czytaj dalej Nowe szynkowe krakauery w Wurst Kiosku→
Ulica Wynalazek- biura, biura i bary. Tak najkrócej można określić tę okolicę. W zagłębiu mokotowskiego „Food City” to silny punkt: 3 chińczyki, znana amerykańska pizzeria i 3 bary z domową kuchnią. Najnowszym przybytkiem tego typu jest: „The Break”. Ładne, czyste wnętrze, miła obsługa i dobre klasyczne jedzenie. Śniadania i obiady.
Wziąłem zestaw dnia (z kompotem 17 złotych):
– grochówka na wędzonych żeberkach, – sznycel cielęcy z jajkiem sadzonym, puree ziemniaczane i mix surówek.Czytaj dalej The Break – przerwa od nowoczesności→
Kolejne miejsce odwiedzone wraz z Kaszpirem. W porze późnego lunchu skoczyliśmy na zapiekanki. Obydwaj wybraliśmy zapiekankę w wersji „Serwus” – klasycznie chrupkie pieczywo, dobry, roztopiony (a nie ciągnący się) ser gouda, świeże pieczarki z bardzo dobrym keczupem (podobno własnej roboty). Dobry stosunek ceny (10 złotych ) do wielkości, buła na trzy długości telefonu Kaszpira czyli Lumii 625. Planuję powrót w celu wypróbowania innych pozycji.Czytaj dalej Serwus, Petit!→
Kiedy niedawno przechodziliśmy (z tragarzami) wieczorną porą obok Wurst Kiosku, właściciel zaproponował nam spróbowanie zupełnie nowego niemieckiego przysmaku – Leberkaese zwanego także Fleischkaese. Ten podgrzany na ciepło a’la pasztet będzie podawany ascetycznie – jedynie z bułką i bawarską słodko-kwaśną musztardą. Zestawienie jest obłędne a smak nieporównywalny z dotychczasowymi daniami. Ja się nie mogę doczekać. Cena – około 12 złotych. Dostępne pod koniec czerwca. Czytaj dalej Leberkaese, Bitte!→