Piłka jest okrągła a bramki są dwie. Śniadań jest dziewięć a wszystkie po dziewięć dziewięćdziesiąt. Gdzie? Oczywiście w barze sportowym Łazienkowska 3 na terenie kompleksu stadionu warszawskiej Legii. Czy warto odwiedzić go bez obowiązkowego szalika i to o dziewiątej rano? To moja druga wizyta. Pierwsza miała miejsce w czerwcu i wyszedłem oczarowany obsługą, wielkością porcji i cenami. Wczoraj wpadłem ponownie, by ostatecznie wydać werdykt. I sprawdzić czy jakość się nie zmieniła. Dotarłem przed dziesiątą i byłem pierwszym gościem tego dnia, choć zaraz po mnie lokal zaczął wypełniać się gośćmi. Obsługa kilkuosobowa, widać że brak klientów to wyjątek związany z paskudną pogodą i że normalnie są gotowi do pracy o tej porze. Karta pojawiła się po kilkunastu sekundach. Zamówienie kawy i jej podanie zajęło ze 2 minuty.
Karta się nie zmieniła. To pierwszy plus. Drugi to ceny. Również bez zmian. Ta knajpa (jak mało która) rozumie, że gościa należy przyciągać od rana i że nie ma gorszej rzeczy niż zniechęcenie go do swojej oferty drogim śniadaniem. Wobec tego śniadanie jest tutaj obfite i tanie. Ostatnia pozycja (niewidoczna na zdjęciu) nazywa się Śniadanie Anatola i jest jeszcze fajniejsza niż te widoczne na zdjęciu 🙂
Rzut oka na salę.
Lokal jest ogromny. Spokojnie pomieści ze 100-150 osób. Wokół stolików wiszą telewizory LCD, z których o tej porze sączą się wiadomości stacji TVN24. Widać, że popołudniami i wieczorami Łazienkowska 3 zamienia się w świątynię sportu i dobrej kuchni.
Ciężko nie zauważyć, kto jest patronem restauracji 🙂
Pora na zamówienie śniadania. Do wyboru są jajecznice/omlety/sadzone z szynką/szynką dojrzewającą/bekonem, tosty, granola, owsianka. I dla mięcholubów i dla wegetarian. Zestaw kosztuje 9,90 i zawiera dodatki, w tym prawdziwe masło (rzadkość) i grillowanego pomidora. Chrupiące i gorące pieczywo uzupełnia całość. Do tego kawa americana w cenie 5 złotych z dolewkami gratis (choć mnie wystarczyła jedna ze względu na swoją moc) i świeży sok po 9 złotych.
Wybieram zestaw z pikantnymi kiełbaskami oraz grillowanym boczkiem oraz drugi z twarożkiem. Po kilku minutach na stole pojawiają się oba śniadania.

Jest dobrze. Porcje solidne, pieczywo chrupie, wszystko idealnie zgrillowane. Twarożek ze świeżymi rzodkiewkami i szczypiorkiem również może być osobnym daniem ze względu na swoją wielkość.
Moja ocena? Bardzo wysoka. Za pomysł i utrzymaną jakość na pewno rekomenduję to miejsce do częstych odwiedzin. Sam nabrałem ochoty na Śniadanie Anatola, więc mnie tam z pewnością jeszcze nie raz spotkacie zwłaszcza, że oferta lunchowa i a’la carte również kusi 🙂
W tygodniu śniadania serwowane są od 9 do 12, w weekendy do 13.
