Dwadzieścia dwa hektary kaszubskiej historii. Najstarszy w Polsce skansen kultury – Muzeum i Kaszubski Park Etnograficzny. Jeśli dasz radę zwiedzić cały teren i wziąć udział we wszystkich aktywnościach, masz jak w banku, że głód Cię dopadnie przy wyjściu. Wtem! Po prawej stronie budynku administracyjnego zauważysz niewielką dobudówkę a do Twoich nozdrzy doleci smakowity zapach lokalnej kuchni i nogi same skierują się do karczmy, która czeka za winklem. Pomyślisz, że to kolejne miejsce nastawione na dojenie turystów, które karmi wycieczki dziadków z Wehrmachtu i kolonijną szarańczę… Ale po przekroczeniu progu znajdziesz się w wiejskim domu z kilkoma kredensami obficie zastawionymi specjałami kuchni kaszubskiej a ledwo wejdziesz, miła obsługa przyjmie od Ciebie zamówienie i doradzi w wyborze potraw. A Ty będziesz mógł sam sobie nałożyć przystawki.
Pajda chleba ze smalcem (3 złote) zakąszona podkiszonym ogórkiem (za złotówkę) od razu zaostrza apetyt. No to atakuję drugi kredens, gdzie uwagę przykuwają kibiny ze szpiankiem i z mięsem (po 6 złotych) – ogromne pierogi podawane z pieca. Do nich zamawiam zupę żurową babci Danusi (10 złotych) – jako że zwykłem testować żurki pod każdą szerokością geograficzną.
Dania wjeżdżają na stół bardzo szybko. Zupa na zwykłym talerzu, ale już jej smak nie jest taki zwykły. Dominuje solidna podstawa warzywna, wyraźnie czuć pora, cebulę, marchew a jedynie obecność wędzonki i majeranku pozwala określić ją mianem „żurowej”. Składników jest sporo i choć łyżka nie stoi po włożeniu to porcja nad wyraz solidna i zaspokoi pierwszy głód nawet u Big Boy’a 🙂
Do zupy podawany jest świeży lokalny chleb kaszubski.
Po chwili na stół wjeżdżają wypieczone kibiny – pierogi o tatarskich czy też tureckich korzeniach, na grubym półkruchym cieście wypełnione przepysznym farszem.
Mięso przypomina nieco pielmieni, oprócz niego wyczuć można cebulę i lekkie przyprawy. Miła odmiana po codzienności polskich pierogów. Za to drugi farsz jest genialnym połączeniem szpinaku i ostrego sera, ma zwartą konsystencję i również zyskuje moje uznanie. Choć wiele takich zestawień w życiu jadłem, to jest jednym z najlepszych.
Niestety przybyliśmy tuż przed zamknięciem skansenu i ze względu na brak czasu nie spróbowaliśmy zachwalanej tutejszej zupy ziemniaczanej, ani pieczonego pstrąga, ani troci, ani kurczaka w sosie śmietanowym ani wielu innych dań, które znów będą musiały poczekać na kolejną wizytę. Także słodkości, od których uginają się kredensy.
Pozostaje popić ucztę pysznym napojem z pietruszki (6 złotych) – kwaśną lemoniadą ze zblendowanej natki z innymi świeżymi dodatkami, dla której wrócę tu na pewno i udać na dalsze odkrywanie kuchni kaszubskiej.
