Największy jak do tej pory truck (zbudowany na bazie dużej ciężarówki) pojawił się niespodziewanie na Żarciu na Kółkach na warszawskim Mokotowie i od razu zwrócił uwagę wszystkich odwiedzających. Okazało się bowiem, że serwuje wyrabianą na miejscu pizzę, oczywiście z pieca i to na dodatek opalanego drewnem. W środku ekipa młodych ludzi, ale nie amatorów w kulinarnym świecie. Okazuje się, że pomysł dojrzewał od jakiegoś czasu a przy okazji prowadzenia własnej piekarni w Łodzi dość solidnie przygotowywali się do stworzenia pierwszej w Polsce pizzerii na kołach testując różne rodzaje mąk i kombinacje ciast.
Ostatecznie zaproponowano koncept dość spójny i rozpoznawalny. Tylko cztery proste odmiany pizzy: parmeńska, salami, włoska i cztery sery w cenach od 20 do 23 złotych za 30-centymetrowy placek. Mąka wyłącznie włoska, składniki w większości także. Jako warszawiak mogę spokojnie ocenić, że smakiem porównywalna z najlepszymi lokalami w tym mieście – m. in. z Mamma Marietta w której jadamy regularnie. Świetne chrupiące ciasto, cienkie a mimo to nie łamliwe. Sery przepyszne a ilość zieleniny nawet dla mnie – jej wroga – akceptowalna 🙂
Jako że nie bylibyśmy w stanie zjeść dwóch porcji, poprosiliśmy z Marcinem o wersję podwójną (parmeńska/cztery sery), którą mimo wcześniejszych obaw natychmiast pochłonęliśmy. Samo przygotowanie przy gorącym piecu zajmuje z reguły 2-3 minuty, my czekaliśmy nieco dłużej, gawędząc sobie miło z obsługą. Dowiedzieliśmy się, że cała zabudowa trucka została wymyślona przez ekipę i wykonana własnoręcznie, że wewnątrz znajduje się spora część socjalna umożliwiająca spokojne przenocowanie w przypadku dłuższych wyjazdów i że sam piec waży ponad tonę.
Podsumowując wypada napisać, że debiut bardzo udany a koncentrowanie się na jakości od pierwszego dnia bardzo dobrze wróży na przyszłość. Chętnie wpadniemy na nowe placki przy najbliższej okazji – albo w Warszawie albo nawet w odległym mieście Łodzi.
No i na steki, o których Marta mówi, że wychodzą obłędne z ich pieca 🙂
