Twardzi zawodnicy. Wiosną i latem zawsze można było ich spotkać na eventach, koncertach, zlotach, festiwalach a teraz w sezonie jesienno-zimowym nadal serwują swoje burgery karmiąc korpoludków na Mokotowie i Ochocie. O kim mowa? O młodych chłopakach z warszawskiego food trucka Gold Digger. I chociaż ich wiekowy Sir Borgward nie lubi długich podróży to zdarzyło im się już karmić głodnych łodzian a nawet prezydenta Wałęsę.
Bywali także na imprezach wege, gdzie serwowali świetne kanapki z burgerami sojowymi. Na codzień jednak ich oferta to grillowana wołowina lub kurczak. No to sprawdźmy.
Dziś weźmiemy na warsztat Lucky Bacon (16 złotych). Znamy dobrze tego burgera, jadaliśmy go nie raz.
Uwielbiamy kotleta, który porządnie potraktowany temperaturą, pięknie skleja ser i łączy się z bułką. Bułka jest świetna, również mocno zgrillowana z obu stron.
Bekon – chrupiący, sos BBQ równie dobry, spora porcja pikli, pomidor, cebula – bez zastrzeżeń. Kanapka kompletna, sycąca i widać że trzyma poziom od miesięcy. Oczywiście zapakowana w nieprzepuszczalny papier i potraktowana niezbyt obficie sosem, przez co nie rozmięka nawet przy dostawie do odległego biura. W porze lunchu świetna propozycja regeneracji sił dla niewolników Mordoru 🙂
Jak widać nie tylko dla nich 🙂
Pozdrawiamy całą ekipę i trzymamy kciuki za zimowy sezon.






Mój ulubiony fragment: „Kanapka kompletna, sycąca i widać że trzyma poziom od miesięcy ” Zdecydowanie podzielam tę opinię.
Get Lucky With Bacon!