Mordor rośnie w oczach. Przybywa targetów, korków i oczywiście nowych miejscówek z jedzeniem. Jedną z nich jest parking przy ulicy Domaniewskiej między budynkami 49 a 51, gdzie zacumowały food trucki. Karmią codziennie od południa do mniej więcej 15-16. Uwaga! Po godzinie 12:00 może zdarzyć się duża kolejka! Wśród nich są tak znane marki jak American Food Truck jak i nowe na rynku – jak Juicy Truck, serwujące solidne porcje lunchowe i wzbogacające glutaminianową ofertę okolicznych kantyn typu Sodexo.
Co oprócz burgerów serwuje ekipa Darka z AFT?
Sezonowane stejki w towarzystwie frytek i autorskiego sosu. Są absolutnie nie do pobicia i mimo mojej fanaberii smażenia wszystkiego na podeszwę nawet długo potraktowane ogniem dosłownie rozpływają się w ustach.
Drugim z samochodów, które całkiem nieźle sobie radzą i potrafią nakarmić także zmierzających do pracy korpoludków, jest Juicy Truck, znany głównie ze sztandarowej porchetty.
Smak wolno pieczonej szynki wzbogacony o karmelizowaną cebulę i świetne dodatki i do tego opływający wszystko ciągnący się ser mimolette i gouda no i pasta z suszonych pomidorów. Dla mnie – idealna mieszanka smaków za jedyne 15 złotych.
Czy warto?
Zdecydowanie warto. Wśród lokalnej tandety dań różnej maści Panów Kanapków to naprawdę jasny punkt na kulinarnej mapie Mordoru.
