Flambeeria ponownie, czyli Kaszpir zdziwiony

Dziwna ta pizza – pomyślał Kaszpir. Ani okrągła, ani sera… Ale już po pierwszym gryzie ogromnego prostokątnego placka – olśnienie. Proste składniki: kartofle, cebula i biała kiełbasa (23 złote a w porze lunchu 19 wraz z zupą i owocem) idealnie grają z chrupiącą tartą potraktowaną jeszcze krem fresz, czyli taką hipsterską gęstą i kwaśną śmietaną.

20150414_162508668_iOSGdyby nie pokaźna zawartość igieł rozmarynu (choinek wszak nie jadam) wymagających babrania się przy ich wyciąganiu, danie byłoby bliskie perfekcji.

20150414_162514157_iOSŻorż wylosował nieco gorzej, choć nie chciał się przyznać. Chorizo z krewetkami z ukochaną przez nas rukolą dla mnie już nie było zestawieniem marzeń (27 złotych), ale w karcie na szczęście są także wersje z kurczakiem, łososiem, kozim serem a nawet gruszką z gorgonzollą.

20150414_182445 20150414_182458Czy polecam? Jeśli lubicie up… się przy jedzeniu i nie korzystacie z pieprzu i soli – zdecydowanie tak. No bo jakże w hipsterskim anturażu takie gastronomiczne oczywistości jak przyprawy i serwetki miałyby znaleźć się na stołach? Owszem, są w kącie sali, ale obsługa ich nie podaje… „bo tak robimy od początku”.

20150414_180910Porcje dań są duże, więc jeśli jesteście klasycznymi hipsterami to zjecie we dwójkę bez obaw o wasze rurki. Ja na pewno wrócę popastwić się jeszcze nad detalami. Może jesteśmy naprawdę blisko ideału?

Flambeeria - Warszawa, wejście od ul. E. Plater 12/14 - mapa Google

5 komentarzy do “Flambeeria ponownie, czyli Kaszpir zdziwiony”

  1. Jakoś źle musieliście trafić – nas obsługa przy podaniu placków pytała czy chcemy przyprawy albo jakąś oliwę smakową 😉

Dodaj komentarz