Słyszeliśmy o nich od pewnego czasu. Langosze, czyli typowe placki węgierskie w końcu pojawiły się w Polsce i to od razu w food trucku w Warszawie. Skusiliśmy się na nie przy okazji zlotu undercover. Lubish Langosh prezentuje się ładnie, ale już wyposażenie zdradza, że trzeba będzie dłużej poczekać na przygotowanie dania. Jedna mała frytkownica to trochę niewiele jak na warszawskie warunki i już dziś nawet przy niewielkim ruchu dała znać o sobie mała wydajność samochodu.
Zamówiliśmy Vendettę (14 złotych) na cieście ziołowym, z czosnkiem, śmietaną, żółtym serem i salami. Na wierzch dodawana jest rukola, którą jednak zgodnie z tradycją recenzentów SFP zamieniliśmy na świeży szpinak.
Trzeba było poczekać ponad dziesięć minut. Efekt niestety mocno rozczarowuje. Placek ma około 20 centymetrów średnicy. Ciasto smaczne, ale tuż po wyjęciu z frytury zostało dość szybko schłodzone zimną śmietaną. Nałożone później ser i salami były już zupełnie zimne i bez szans na ich rozpuszczenie. Wiem, że tak to może wyglądać w niektórych oryginalnych plackach, ale ja takiej zimnej płyty nie kupuję.
Również stanowisko pracy wymaga chyba jednak poświęcenia dodatkowej uwagi. Stojące kubki ze śmietaną, rozerwane torebki z rukolą i szpinakiem… Mamy dwudziesty pierwszy wiek i przydałoby się, by na widoku klienta pojawiły się raczej eleganckie pojemniki plastikowe lub stalowe GN-y. Taki widok nie zachęca zupełnie do konsumpcji.
Szkoda, mamy nadzieję, że to raczej choroba wieku dziecięcego niż trwałe podejście do biznesu gastronomicznego. Ale na razie każe poczekać z konsumpcją na dopracowanie konceptu.

Pogratulować wybitnego bullshitu i antyreklamy. 😉 Langosz wychodzi prosto z frytury gotowy – to, że zioła są w woreczkach firmowych świadczy jedynie o tym, że korzysta się z małych porcji – zawsze świeżo zapakowanych. Dodatki do langosza powinny być tak jak widać – czyil świeże. Masz ochotę na coś zapiekanego to kup sobie chłopie pizze albo zrób tosta na patelni. Śmietana prócz okrasy czosnkowej to jedna z niedołącznych części tego dania i podgrzana by się najzwyczajniej zważyła, taki smakosz a nie posiada tak elementarnej wiedzy? Warto nadmienić, że ciasto wyrabiane jest na miejscu czego często brakuje różnego typu truckom korzystającym z gotowców. Ilość składników idealna a cena bardzo przystępna. Trzymam kciuki za Lubish Langosh a panu sugeruję się może stołować w bardziej wykwintnych restauracjach skoro czepia się jak rzep psiego ogona wszytkiego. Typowy polski malkontent. Pragnę nadmienić, że testowałem tego tracka już co najmniej pięciokrotnie i nigdy nie otrzymałem zimnego posiłku – zrówno poprzez dodaną śmietanę, starty ser, jak i w wersji na słodko z jabłkami, bitą śmietaną i sosem które o dziwo moejgo dznaia także nie schłodziły. Polecam kubeł zimnej wody na ochłodę i takiego znanego batona z orzeszkami.
Cześć,
Po pierwsze: słowacki langosh, nie węgierski. Nie zapiekane, bo to nie pizza 🙂 Świeże składniki, świeże ciasto własnej produkcji. Krytykujecie te elementy langosha, które są dla niego klasyczne… 10 minut oczekiwania? No bez przesady 😀 😀 A wystrój food trucka: skromny, ale jest czysto, schludnie i wszystko jest świeże. Pamiętajmy, że Lubish Langosh dopiero zaczął swoją działalność. Do tej pory zbierał same pozytywne opinie 🙂 Nie raz busik z pozytywnym potworkiem zaskoczy nas czymś nowym i pyshnym 🙂
Pzdr.
Witam,
jako stały uczestnik zlotów Food Truck oraz degustator wszelkich nowości w 1000 % zgadzam się z przedmówcami. Lubish Langosh jest moją „obowiązkową” opcją na każdej ww. imprezie – czekam tylko na wasz stały stacjonarny punkt 😉 !!. Ciasto jak i składniki świeżutkie, porcja idealna do zaspokojenia głodu…czasem aż za hehe, cena jak najbardziej adekwatna do produktu a czas oczekiwania….no dziwne, żeby przy 10 osobowej kolejce czekać 10 minut. Mega pozytywni ludzie w obsłudze – jednym słowem NIC DODAĆ NIC UJĄĆ – tylko wcinać Langoshe ;)). Skoro jest Pan wielbicielem żurku i hamburgerów to może w pewnym wieku kubki smakowe już nie otwierają się na nowe doznania kulinarne….
LUBISH LANGOSH RULEZ 🙂 !!
MIŁEGO DNIA 😉
Moim zdaniem langosz w Polsce to towar niszowy. Nie wiem gdzie pan kaszmir jadł podgrzaną śmietanę na langoszu. Jest ogarnomny potencjał w tym foodtrucku i wcale się nie zdziwię jak w najbliższym czasie powstanie z tego sieciowka. Dawno nie jadłem nic tak smacznego i sytego. Jest fanem chłopaków. Dopiero co zaczynają więc mogą mieć jeszcze niedociagniecia ale widać że wkładają serce w produkt i atmosferę więc jestem pewien że jeśli popracuja nad mankamentami osiągną wiele. Tak trzymać panowie. Nie przejmujcie się jakimś zazdrosnym gamoniem który sam żałuję że nie wpadł na taki pomysł i po prostu zazdrości. Tak trzymać. Czekam na kolejne zloty bo smak tego Kambodża cały czas chodzi mi po głowie. Ja chcę Kambodża !!!!
No i warto dodać że langosze są w Warszawie obecne od dawna a nie wreszcie się pojawiły.
Nie znasz się, to się nie wypowiadaj, a tym bardziej nie krytykuj!!! Może lepiej zostań w tym WARS-ie, bo tam pewnie są dania, na których się znasz.