Biednie, Lepko, Twardo a flatbreads…

… niejadalne. Nie rozumiem, jak można nazwać lokal „BLT&Flatbreads” a następnie podawać w nim tak koszmarne podpłomyki, że nie da się ich pokroić nożem ani zjeść bez posiadania szczęki terminatora. Jako, że nie dopisali mi goszczący we Wrocławiu kulinarni gurmandziści z miasta o domu ze szpicem, postanowiłem jednak sam zmierzyć się z tutejszą kuchnią. Pewnie coś przeczuwali. Ale dzielnie stawiłem czoła wyzwaniu. Czytaj dalej Biednie, Lepko, Twardo a flatbreads… →

Socjalnie i miło…

Szeroki uśmiech kucharza powitał dziś naszą gromadkę (ja plus dwie niepełnoletnie) w Socjalu przy Foksal. Pierwszy rzut oka na menu i… nie ma nic, na co dzieciaki chciałyby się zdecydować. Starsza córka podeszła do kucharza i zapytała czy zrobiłby jej sałatkę. Ale koniecznie z serem feta i oliwkami. No problem. I jeszcze z kurczakiem. No problem. Młodsza poprosiła o pizzę – margeritę – bo tylko takie jada. No problem. Ale z szynką. No problem. Zadowolony z takiego obrotu spraw usiadłem i odpowiedziałem miłej kelnerce, że na razie nic nie zamawiam, bo chyba się pożywię z okruszków. Czytaj dalej Socjalnie i miło… →