… niejadalne. Nie rozumiem, jak można nazwać lokal „BLT&Flatbreads” a następnie podawać w nim tak koszmarne podpłomyki, że nie da się ich pokroić nożem ani zjeść bez posiadania szczęki terminatora. Jako, że nie dopisali mi goszczący we Wrocławiu kulinarni gurmandziści z miasta o domu ze szpicem, postanowiłem jednak sam zmierzyć się z tutejszą kuchnią. Pewnie coś przeczuwali. Ale dzielnie stawiłem czoła wyzwaniu. Czytaj dalej Biednie, Lepko, Twardo a flatbreads…
