Mc Legonald atakuje…

Zrobić sobie własnego burgera? Brzmiało intrygująco. Żorż testował, Żółw testował z opóźnieniem 😉 więc i Kaszpir postanowił spróbować, jakie zmiany wprowadza najbardziej znana sieciówka. Nie po drodze mi bardzo ze smakiem wołowiny serwowanej w McDonalds, ale przemogłem się i wyruszyłem PKS-em na rubieże stolicy. Bo trzeba wam wiedzieć, że testy prowadzone są z dala od miejskiej hipsterki na wysuniętych placówkach w Warszawie (ulica Pułkowa i Wał Miedzeszyński) oraz w Bielawie (przed Konstancinem Jeziorną).

WP_20150912_13_00_42_ProDostojny czarny kolor zapowiada, że to będzie coś wyjątkowego i nie kojarzącego się z podstawową ofertą Maka. No to zaczynamy.

Uwielbiam testować interfejsy użytkownika w aplikacjach, zatem już na początku dość średnio oceniłem klikalność w poszczególne pola oferty. Kilka ekranów, kilka koniecznych do zatwierdzenia pól plus/minus (ale BEZ MOŻLIWOŚCI ODRZUCENIA MIĘSA, bez podawania maksymalnej dostępnej liczby dodaków) i niestety oferta się nie zapisała. No cóż. Za drugim raz udało się już bez problemu. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego całej kompozycji dodatków nie mógłbym sobie wybrać  na jednym wielkim ekranie.

WP_20150912_13_01_15_ProCzegoś tu brakuje. Prawda? Mam wybrać coś, czego ceny nie widzę?

WP_20150912_13_02_06_ProWP_20150912_13_05_06_ProSOS MUSZTAR.-
CHRZANOWY

Miejsca zabrakło 😉

WP_20150912_13_05_12_ProWP_20150912_13_06_06_ProW końcu widać, ile zapłacę.

W tej cenie (28 złociszy) można oczywiście spokojnie otrzymać porządnego burgera lub inną street foodową kanapkę wraz z frytkami belgijskimi i napojem. Zobaczymy, co zatem wjedzie na stół.

Bo musicie wiedzieć, że po dokonaniu płatności i otrzymaniu numerka to obsługa McDonalds zajmuje się dostarczeniem dania do stolika.

WP_20150912_13_09_06_ProTak. Trzynasty 🙂

W darach losu wręczanych przez weekend odważnym klientom znalazłem fartuszek oraz zniżkartę do restauracji z kilkoma promocjami cenowymi na popularne dania.

WP_20150912_13_18_12_ProTo, co cieszy to odkrycie, że w McDonaldzie jadają także wegetarianie i w końcu jest jakaś normalna i akceptowalna cena Filet-O-Fisha.

Po kilku minutach oczekiwania na stole pojawia się deska z zestawem.

WP_20150912_13_12_11_ProZaraz, zaraz. To ma być coś specjalnego? Te zwykłe marne frytki? Nie można było zaserwować choćby łódek albo zakręconych? Słabo.

No to Kaszpir zagląda do środka w poszukiwaniu czegoś ekskluzywnego. Może red a może black angus? A może wagyu?

WP_20150912_13_13_19_ProNo niestety. Im bardziej zagląda, tym bardziej nic tam nie znajduje. Najzwyklejszy burger, czyli klasyka bezsmakowości, która powoduje że to miejsce omijam szerokim łukiem (a nawet dwoma). Ogromne rozczarowanie.

WP_20150912_13_15_35_ProCo ratuje tę ofertę? Na pewno świetnie wypieczony bekon. I bułka w typie słodkiej brioszki. Ale już kompozycja i kolejność dodatków w której ser cesarski (cokolwiek to znaczy) leży na zimnym pomidorze bez szans na rozpuszczenie, to znów porażka.

Mocno zdegustowany idę do domu. Postanawiam dać drugą szansę następnego dnia i przetestować na spokojnie trochę inną kombinację dodatków.

Ta sama restauracja, te same gadżety. I zadanie: Mission Imposible. Tym razem chcę bułę bez mięsa. W menu wyraźnie widać, że wartość kotleta to 5 złotych.

WP_20150913_10_27_35_ProAle okazuje się, że to drugi kotlet kosztuje pięć złotych. Brak pierwszego niestety kosztuje mnie także piątaka. Trudno.

WP_20150913_11_18_16_ProWróćmy na chwilę do sosów. Zarówno wczorajsze jak i dzisiejsze są raczej w homeopatycznych ilościach. Gdyby nie podwójna obecność musztardy niestety smaku sosu bym raczej nie poczuł.

WP_20150913_11_19_05_ProI znów świetny bekon. Ale dziś także moją uwagę przykuwa burak.

WP_20150913_11_17_56_ProMarynowany, ale al dente. W końcu coś naprawdę interesującego. Jak na dwadzieścia dodatków to jednak ciut mało. Również pomysły z twardymi serami, które ciężko rozpuścić w krótkim czasie to dla mnie niestety brak głębszych przemyśleń i znajomości trendów street foodu (przynajmniej w Polsce). Gdzie porządny kolesław? Gdzie glazurowana marchewka? Gdzie sałaty? I znów – najciekawsza jest bułka, która broni się smakiem i spójnością.

Podsumowując, nie wiem do kogo adresowana jest ta oferta? Dla gimbazy, która tłoczy się w Bobby Burgerze? Dla właścicieli SUV-ów, którzy z rodzinami wpadają w weekend na jedyny w tygodniu wspólny obiad?

Niestety z takimi składnikami (a głównie mięsem) nie ma najmniejszych szans na poszerzenie klienteli o wielbicieli street foodu. Poza zabawą średnimi dodatkami i przepłacaniem za zwykłego burgera nic mnie nie zachęci, bym po raz trzeci próbował składać sobie gastronomiczny zestaw LEGO.

McDonald's Polska - lokalizacje w całej Polsce - mapa restauracji

6 komentarzy do “Mc Legonald atakuje…”

    1. Znam takich, dla których również kurczak nie jest mięsem 😉 Ale masz rację, raczej powinienem użyć stwierdzenia, że chodzi o osoby nie jadające wołowiny i kurczaka.

  1. W jaki sposób ” bułka, która broni się smakiem i spójnością.” ? Bo nie kumam przenośni 🙂

    I dlaczego to niby Gimbaza tłoczy się w BobbyBurgerze? 😐

    I po trzecie – nieźle mnie zniechęciłeś do tego 🙂 Jak na oko-to dla mnie wygląda na poziom Clubhouse’a. Pewnie te same bułki co tam były [brioszki].
    Pozdro

    1. Bułki akurat są bardzo dobre i nie rozpadają się w czasie jedzenia. Stąd określenie jako spójne.

      Co do Bobby Burgera to mówienie o tym, że podają tam burgery to jak puszczenie bąka w towarzystwie. Mrożona mieszanka wieprzowo-wołowa to zawartość każdego kotleta. A półka cenowa jest idealna dla gimbazy, której nie stać na burgery po 15 złotych, ale nie chcą też jadać w McD.

  2. Aż odpiszę i opiszę moją wersję. CYT – miało byś pomysłem z obsługą kelnerską. Czy zauważyłeś, aby pani przyszła, po podaniu burgera i zapytała „czy wszystko, ok? smakuje” Ja nie. Czy też sam deskę zanosiłeś, do kosza i odkładałeś, w specjalnie do tego skonstruowane miejsca? Ja tak. Nie ma tu obsługi kelnerskiej, a zwykłe „podawaczki”. Za pierwszym razem wzięłam brioche, 3x jalapenos, pikle, cebulka, bekon, sos majo citro i salsa jalapeno. Buła się rozmiękła na dzień dobry i nie dało się jej jeść. Jeszcze ta słodycz dominowała. Mięso dla mnie fantastyczne. Bekon też. Zjadłam sztućcami. Za drugim razem wzięłam burgera z bułą chrupiącą. Utrzymała potrójne sosy oraz ilość podwójnych dodatków: sałata, pomidor, pikle, cebulka, sery. Wycwaniłam się i nie zamawiam zestawu do CYT ponieważ możemy dodać do tego zwykłą colę czy inny napój z oferty klasycznej, bez konieczności tworzenia tego menu.

Dodaj komentarz