Poznański desant na stolicę – Los Hamburgeros

Na co dzień karmią pod poznańską siedzibą Allegro. Są już dobrze rozpoznawalnym brandem burgerowym z dobrze skrojonym menu i elastycznym podejściem do klientów. Podobało nam się na tyle, że już chcieliśmy wysłać tam swojego agenta. Aż tu nagle okazuje się, że kuzyni oszczędnych Szkotów planują pojawić się w Warszawie i zawalczyć o stołeczny rynek lunchowy. Przygotowania trochę trwały, próbowaliśmy nadążać za profilem facebookowym Los Hamburgeros. Wtem! Mamy ich. W ubiegłym tygodniu i na razie w udostępnionej tymczasowo dzięki uprzejmości Burger Station miejscówce pod jednym z mniejszych stołecznych mordorów pojawił się żółto-zielony truck i od razu rozpoczął sprzedaż swoich sztandarowych dań.

20141212_150044

20141212_150656_2Przyglądamy się szybko menu i wraz z Bratem Jarosławem zamawiamy opcję vege i bekonową.

Dla mnie Vegetariano (19 złotych). Proszę o niezbyt ostrą wersję.

20141212_161527_1Burger to 150 gram dobrej wołowiny, przyprawionej jak należy solą i pieprzem. Żartowałem 🙂 Zamiast burgera jest równie dobrze przyprawiony i podostrzony boczniak – odkrycie! – i jak dla mnie to rewelacyjny pomysł.

20141212_161539_1Echt Poznaniok ale pyry brak 😐

Smakujący prawie jak burger marynowany grzybek (zamiennie z pieczarką portabello) wypełnia niemal całe wnętrze kanapki i spokojnie zastępuje kotleta. Towarzyszą mu grubo ciosane pikle, grillowane papryka i cukinia, pomidor i rukola, fajnie połączone zredukowanym octem balsamicznym i majonezem. Jeszcze ciągnący się lekko ser mozarella. A to wszystko wewnątrz naprawdę chrupiącej i porządnie zgrillowanej bułki. Szczerze przyznam, że to jeden z najlepiej zaprojektowanych burgerów nie-mięsnych, jakie zdarzyło mi się jeść w ostatnich miesiącach. Nawet po jakimś czasie od przygotowania nic nie traci ze smaku ani nie rozmięka. Pisałem już, że to fachowcy? 😉

Do pełni szczęścia brakuje mi tylko opcji z sałatą zamiast bułki. Kanapka wewnątrz sałaty? Ano tak. Znów coś oryginalnego i niespotykanego w innych miejscach.  To pewnie efekt tej poznańskiej oszczędności 😉 ale niech im będzie, chętnie spróbuję.

lh(zdjęcie dzięki uprzejmości Street Food Polska)

 Brat Jarosław:

 Teraz czas na prawdziwego burgera 😉
20141212_151016_1
Został mi polecony Diego. Za całe 19 złociszy.  Podobnież specjalność zakładu. Poznanioki czasami próbują  walczyć ze swoimi przywarami, ten za barem szerokim gestem dorzucił mi do w miarę standardowego bekona… nachosy. Rzadko staram się jeść recenzyjnie wynalazki, ale o tym złego słowa nie powiem. Sos idealnie komponuje się z meksykańską przystawką, dzięki niemu kawałki tortilli nie są suche, co by dyskredytowało zasadność jej dodania.
20141212_151034_1
 Konkrety: 150 g mięsa wołowego, ser cheddar, czerwona cebula, pomidor, ogórek (w tym przypadku pikle), bekon, sos BBQ i gratisowo nachosy.
20141212_151111
Na mięsie nie oszczędzają, potężny kawał jest średnio zmielony, dobrze przyprawiony i przede wszystkim soczysty. Nie męczy, tak że więcej od niego nie wymagam! Bułka działa, jest duża, nie rozpada się, trzyma wszystko do końca pomimo mnogości sosów i dodatków. Sos BBQ jest wyjątkowo śliwkowy, nie ma posmaku przypalenizny. Serowi niestety aura nie sprzyja – nie pozwala, by się mógł ciągnąć bez końca. Jedynym minusem burgera jest zbyt gumowaty bekon ale zrzucam to na karb pierwszego dnia, wszakże trzeba coś znaleźć, co można doskonalić do perfekcji 😉
Nasze podsumowanie? Coś się tym pyrom pomyliło i zamiast oszczędnie gospodarować dodatkami, szastają nimi niczym WARS jajecznicą w pendolino. Oczywiście ku zadowoleniu warszawskich koropoludków, którzy od pierwszego dnia ustawiają się w kolejki w porze lunchu. Normalnie, Qń by się uśmiał, tej! 🙂
Los Hamburgeros – food truck - różne lokalizacje w Warszawie

0 komentarzy do “Poznański desant na stolicę – Los Hamburgeros”

Dodaj komentarz