Czy podać coś zanim podam rachunek?

Tradycyjną poznańską gościnnością, i to już na wstępie naszej bytności, powitał nas uroczy kelner o wyglądzie nieogolonego amanta filmowego. Co prawda nie do końca nas, a tylko stolik obok, ale od razu zrozumieliśmy, że tu żartów nie będzie :-).

Na początek trochę historii. Co się robi, gdy nie ma się ochoty na przedłużanie franczyzy ze znaną siecią (ach to wszędobylskie logo z odłupanym nosem)? Otwiera się to samo i odradza niczym Fenix z popiołów. Z prawie wierną kopią menu i… czymś little extra. Czytaj dalej Czy podać coś zanim podam rachunek? →

Do domu wrócimy, tylko zwyciężymy… Meta na Foksal

Jeśli nie dane Ci było wyśpiewywać przebojów swojej peerelowskiej młodości wraz z resztą biesiadników, to znaczy że jeszcze nie byłeś na Mecie.

Tutaj życie zaczyna się po czwartej lufie. Nagle okazuje się, że świetnie mówisz po hiszpańsku i natychmiast zaczynasz dyskutować z sąsiadami z południa Europy albo wdajesz się w dyskusje egzystencjalne w kolejce do jedynej w stolicy toalety stworzonej chyba dla fanów dawnej „Republiki”. Czytaj dalej Do domu wrócimy, tylko zwyciężymy… Meta na Foksal →