Od czegoś wypada zacząć. Ponieważ to moja pierwsza recenzja, musi w 100% być rzetelna i stąd trafia do niej knajpa, którą testuję od ponad roku w różnym stanie ducha. Najczęściej jednakowoż w tym najbardziej wesołym.
„Nie ma co pisać o …” – tak w zasadzie zachęcają do wizyty wszyscy dotychczasowi komentatorzy. Ano właśnie – nie warto rozpisywać się o kulinarnych rozkoszach podniebienia w Przekąskach, więc ja napiszę tylko o klimacie.
Wybrać się tam warto: BO zawsze ktoś Cię potrąci, a potem przeprosi i zaproponuje wspólne napicie się, BO znajdziesz osoby skore do zwierzeń i lubiące słuchać (i to niekoniecznie od razu z obsługi), BO sprawdzisz co słychać w polityce (obserwując ostatnio liczbę zniczy naprzeciwko lub rozgrzewając się w pijackiej dyskusji o drobiu i gajowych), BO masz szansę spotkać snobujących się celebrytów i powiedzieć im, że masz ich gdzieś, BO na własne oczy zobaczysz jak pracują prawdziwi pikolacy pod okiem surowego szynkowego, BO tylko tam usłyszysz (jak już dopchasz się do baru) tytułowe: „Już Panów poję wódką” z ust kultowego Pana Romana.
I ZAWSZE wyjdziesz stamtąd naładowany energią, gotowy zmieniać świat i wyśpiewywać o tym pogrążonym we śnie gościom Hotelu Bristol. 🙂

