Momo Smak – wiosenne nowości

Dawno nie byliśmy w Momo Smak. A tymczasem nasi ulubieńcy od pierożków przygotowują się do nowego sezonu testując nowe dania i budując nowego food trucka. Czego zatem możemy spodziewać się w najbliższych tygodniach?

Napiszę krótko. Nowy kucharz i nowe dania – petarda. Rybę po tajsku, której Żorż zostawił mi jedynie nędzne resztki, wylizywałem do ostatniej kropli świetnego sosu z mleka kokosowego, wyjadając malowniczo meandrujące warzywa. Świetna sprężysta panierka, świetne dodatki. Absolutny hit.

Pad thai z krewetkami pomimo elementu obcego mi kulturowo (już sama nazwa „to fu” nie zachęca do jedzenia) genialny. Ciemne jak twarz Obamy i fajnie rozpływające się w ustach jak pianka marshmallow tofu i doskonały makaron naprawdę robią robotę. Wielkość porcji zadowoli każdego patriotę wygłodzonego po ćwiczeniach obrony terytorialnej.


Wołowina z tajską bazylią to dla mnie orgazm orientalnych smaków. Nie przepadam za tak dużym miksem doznań, ale wszystkie składniki świetne, delikatne zaś smak długo pozostaje na języku. Ostrość w skali Kaszpira – ciut powyżej średniej.


Ostatnia nowość to bun cha w wersji rybnej mocno inspirowana sześciodolarowym lunchem Tony’ego i Baracka podczas ostatniej wizyty w Hanoi. Przyznam, że nie jadłem w życiu tak świetnie przyrządzonych kawałków ryby pływających w doskonałym bulionie z dodatkiem świeżych pomidorów. Osiągnięcie balansu pomiędzy klopsikami a sprężynującym tofu – znakomite.

BREAKING NEWS!

W ostatnich dniach doszło jeszcze jedno bardzo ciekawe danie z makaronem pszennym, czyli Hong Kong Bay (20 złotych) – słodko-pikantna wersja z fantastycznym sosem, warzywami i wołowiną lub kurczakiem do wyboru.

Na koniec coś absolutnie fenomenalnego – smażony w woku boczek po chińsku, rewelacyjna alternatywa dla schabu serwowana z marynowanymi na ostro cebulkami.

Szczerze przyznam, że to kolejna perełka, którą na pewno kupią fanatyków dalekowschodniej kuchni (zwłaszcza, że Viet Street Food przymierza się do podobnego dania) 😉